Pozwólcie Jasonowi odejść – „Jason Bourne”, reż. Paul Greengrass

original

„Jason Bourne”, najnowszy film o przygodach super-agenta z problemami z tożsamością, jest bez wątpienia najsłabszą częścią cyklu z Mattem Damonem. Oczywiście pomijając „Dziedzictwo Bourne’a”, które było kompletnym nieporozumieniem, ale ten film był trochę „z boku” cyklu, opowiadał o innym agencie.

Co nie zagrało w „Jasonie Bournie”?

Miałem wrażenie, że gdzieś uleciał nastrój trzech wcześniejszych części. Coś, co odróżniało ten filmowy cykl od innych.  To chyba najważniejszy zarzut. Gdyby w tym filmie zastąpić Bourne’a innym bohaterem, nikt by się nie zorientował.

Wydaje mi się zresztą, że to podstawowa bolączka wszystkich filmowych serii. Film odnosi sukces, bo ma jakiś walor świeżości, czegoś nowego – oryginalnego bohatera, klimat. Po sukcesie księgowi wytwórni zacierają ręce i pojawiają się kolejne części. Czasami jest dobrze, ale wpadki prędzej czy później przychodzą. Przykłady? Pierwsze z brzegu – czwarta i piąta „Szklana pułapka”, czy epizody I-III sagi „Gwiezdne Wojny”.

Niestety, lepkie łapki księgowych dotknęły też pogubionego Jasona Bourne’a.

Oczywiście nie jest to żadne dno. Film trzyma poziom. Jego wielkie plusy to kreacje Damona, Lee Jonesa i Vicander. Mnie podobało się też osadzenie akcji niemal „tu i teraz” – widzimy demonstracje w czasie kryzysu w Grecji i tak popularne obecnie konferencje firm technologicznych.

Ciekawe jest też przesłanie – zagrożenie nie czai się na zewnątrz, ale w naszym świecie. Nie zagraża nam Al Kaida czy ISIS. Potencjalne zło tkwi w technologiach gromadzących nasze dane. I w mentalności ludzi, którzy nimi zarządzają. Te młode wilczki ze start-up’ów i korporacji ubrani w luzackie ciuchy, albo garniaki, często jeszcze przed trzydziestką, często już z milionami na koncie to tak naprawdę bezwzględni gracze. I nieważne czy są CEO globalnego serwisu społecznościowego, czy managerem w CIA. I niestety to w ich rękach jest przyszłość. Tacy ideowcy, jak Bourne, to już dinozaury.

Mimo wszystko, choć nie uważam forsy wydanej na bilet za straconą, a czasu spędzonego w kinie za zmarnowany, mam wielką prośbę do księgowych ze studia Universal: „Dajcie mu już spokój. Pozwólcie Jasonowi odejść z godnością”.

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *