Rozpacz absolutna – „Sicario” reż. Denis Villeneuve

sicario-4

Nie wiem, czy Ty też, ale ja mam kilka takich filmów, które uwierają mnie jak kamień w bucie. Ostatnio do tej nielicznej, przyznam grupy dołączył kolejny obraz – „Sicario” Denisa Villeneuve.

Zwiastun może sugerować, że czeka widza kolejne mroczne widowisko o walce z narkotykami. Takie skrzyżowanie „Trafficu” i „Seven”.

I po części tak jest. Ale jest też coś więcej. Twórcy filmu wprowadzają nas w świat bez reguł, w którym manichejski podział na zło i dobro nie istnieje. W zasadzie to to drugie jest z niego wyrugowane. A właściwie wyrugowywane na naszych oczach. W „Sicario” nie ma miejsca na skrupuły, dylematy, moralność. To nie żaden moralny traktat. Tu liczą się tylko argumenty siły i siła ognia.

To przesłanie wzmacniane jest przez obrazy: dominują wąskie kadry i subiektywna kamera. Do tego przytłaczająca muzyka. I świetne kreacje aktorskie. Emily Blunt – jako policjantka, twarda zawodniczka z osobistymi problemami, która okazuje się (przede wszystkim dla siebie) wcale nie taka twarda. Druga wybitna kreacja to rola Benicio del Toro, który gra człowieka równie otępiałego z bólu po stracie rodziny, co żądnego zemsty za śmierć najukochańszych osób.  Nie przypominam sobie, żeby ktoś tak oszczędnie umiał zagrać rozpacz absolutną.

Na koniec wrócę jeszcze do zwiastuna. Jeśli liczysz na wartką akcję, pościgi i strzelaniny, to oglądając „Sicario” możesz się przeliczyć. Fabuła jest raczej pretekstowa, można ją streścić w kilku zdaniach. Ważniejsze jest przesłanie filmu. To ono powoduje, że po napisach końcowych pytasz sam siebie: „Nie zgadzam się! Ej, zaraz, przecież to nie tak!”

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *