Taniec w parach – John Updike „Pary”

20150929_101221

Jeśli ktoś szuka lektury „miłej, łatwej i przyjemnej” powinien książkę Updike’a omijać szerokim łukiem. Tytułowe „Pary” to kilka małżeństw z amerykańskiej klasy średniej początku lat sześćdziesiątych XX w. Mieszkają w nadmorskim miasteczku Tarbox – sypialni Bostonu. Obrazek jak z pocztówki. Bohaterowie mają swoje przytulne domki. Wychowują dzieci. Pracują: są naukowcami, budowlańcami, biznesmenami, dentystami, gospodyniami domowymi. Spotykają się na przyjęciach, w kościele, na meczach koszykówki. Czas umilają sobie towarzyskimi grami, głupszymi albo mądrzejszymi rozmowami, drinkami, a właściwie to bardzo dużą liczbą drinków. I seksem. Seksem, w którym nie obowiązują żadne reguły. Każdy  może sypiać z każdym. Kopulacja staje się erzacem miłości, grą, zemstą, terapią, krzykiem rozpaczy.

Akcji tu właściwie nie ma. Jest życie. Updike wprowadza czytelnika do domów swoich bohaterów, ich sypialni i – co najważniejsze – głów. I wcale przyjemnie się nie czyta o tym, co się tam dzieje: namiętności, ból, rozczarowanie, samotność, zemsta. I tak przez ponad sześćset stron, na których dostajemy rzeczywistość z pozoru uporządkowaną, w której każdy ma swoje miejsce i rolę do odegrania. W gruncie rzeczy jednak to świat, w którym nie obowiązują żadne reguły. A właściwie – świat w którym regułą jest łamanie reguł. Dlatego jedna ze scen finałowych tej powieści – pożar kościoła, ma wymiar nie tylko dosłowny.

Czytając „Pary” czułem się trochę jak podglądacz. Kilka razy odkładałem książkę na parę dni, żeby odpocząć od tego erotycznego, chocholego tańca par z Tarbox. Potem wracałem do lektury. Bo Updike tak napisał swoją powieść,  że czytelnik mimo wszystko chce do niej wracać, by znów dać się omotać mieszczanom z okolic Bostonu.

„Pary” mają jeszcze jeden walor, powiedziałbym socjologiczny. Choć oczywiście jest to fikcja literacka, myślę że dużo mówi o Ameryce lat sześćdziesiątych. Także o tym, skąd brały się kontrkultury tamtego okresu. Gdzie tkwiły źródła ich buntu. Jakiego świata nie chciały. O jaką miłość walczyły.

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *