Jest jedna taka rzecz – Andrzej Stasiuk „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”

DSC_0204

 

Za co lubię Stasiuka?

Mnie – podobnie jak autora „Taksim” – też bardziej kręci jakaś węgierska mieścina przy granicy ze Słowacją, niż chorwacki kurort. Od pięknych jak z reklamy Milki alpejskich miasteczek wolę rozpieprzone słowackie pegeery. A zawsze jadąc z Warszawy do macierzy, do Sanoka staram się wybierać boczną trasę na Górę Kalwarię, Kozienice i Sandomierz a nie główną, z piękną dwupasmówką do Radomia. Wymuskany świat mnie mało obchodzi. I nudzi. Różnica między mną a Stasiukiem polega na tym, że on potrafi genialnie opisać to, czego ja tylko doświadczam i nie umiem nazwać.

Kto znajdzie w “Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” wątek, problem, który by się już we wcześniejszych książkach Stasiuka nie pojawił? Mnie się nie udało. I żeby było jasne – to nie jest zarzut. Jeśli pisze się tak, jak autor “Opowieści galicyjskich”, można w kółko wałkować o tym samym.

Choć nie. Jest jedna taka rzecz. Po raz pierwszy czytając Stasiuka (a parę jego książek przeczytałem, o jednej napisałem na nowym a o jednej na starym blogu) pomyślałem, że to proza nie tylko kunsztowna, wnikliwa i precyzyjna. Ale też mądra.

 

Nie ma ekspresów przy żółtych drogach [Andrzej Stasiuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *