Tamtych wojen już nie ma – Marcin Meller „Między wariatami”

DSC_0197 (1)

I

Dwie główne składowe “Między wariatami” to reportaże, które Marcin Meller pisał w latach dziewięćdziesiątych jako korespondent wojenny “Polityki” i felietony pisane przez ostatnich kilka lat dla “Wprost” i “Newsweeka”.

Tych pierwszych tekstów nie znałem.

Cóż, wstyd się przyznać, ale na początku lat dziewięćdziesiątych mój czas, bardziej niż czytanie opiniotwórczych tygodników, wypełniały zgoła odmienne, raczej ludyczne zajęcia. Z tym większą ciekawością sięgnąłem po te reportaże teraz.

Tamtych wojen już nie ma, ale relacje Marcina Mellera z najbardziej “gorących” miejsc świata końca XX wieku czyta się po latach bardzo dobrze. Niby powinny się te teksty zdezaktualizować, a tak się nie dzieje. Dlaczego? Moim zdaniem dlatego, że autor nie skupia się na historii pisanej z dużej litery, ale kieruje swoją uwagę przede wszystkim na tak zwanego zwykłego człowieka, który ni stąd ni zowąd musi zmierzyć się z dramatycznymi wyzwaniami.

 

II

Czytając „Między wariatami” odbyłem małą podróż w czasie. W końcu opisywane wojny toczyły się nie tak znowu dawno. A konflikt w byłej Jugosławii – nie tak daleko. Ale trzeba przyznać, że dość szybko zatarły się w pamięci. Chyba nie tylko mojej. I tak sobie myślę, że to zatarcie nastąpiło trochę za łatwo.

 

III

Większość felietonów znałem. I przyznam szczerze, że nie za bardzo chciało mi się je czytać drugi raz. Postanowiłem jednak spróbować. Po pierwszym tekście, przyszła ochota na kolejny a potem było, jak to się mówi, z górki.

W swoich tekstach Marcin Meller staje się głosem tej grupy osób żyjących w Polsce, która odrzuca czarno-biały podział. Autor pokazuje niuanse i odcienie szarości. Przecież szacunek do piosenek z powstania warszawskiego nie wyklucza lubienia twórczości Marii Peszek, a przywiązanie do niepodległościowych tradycji niekoniecznie musi oznaczać, że wierzy  się  w zamach.

Meller to rzecznik oglądania medalu z obu stron i umiaru. Z autorem zgodzą się wszyscy ci, których drażnią obsesje Macierewicza, cynizm Palikota czy furia Niesiołowskiego. Autor „Między wariatami” pokazuje, że można inaczej. I że powinno być inaczej.

 

IV

Nie zgodzę się z autorem, że “Między wariatami” to książka do czytania “w pociągu, łóżku i na plaży”. W takich miejscach czyta się dobre kryminały i opusy, że tak powiem, niezobowiązujące. Książka Marcina Mellera do takich nie należy. Po jej lekturze, zaczynamy znów roztrząsać sprawy, o których na plaży wolałoby się zapomnieć.

 

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *