Głowacki z taczkami, czyli koniec Świata (Książki)

 

Miałem przygotowaną genialną notkę na Święta. Naprawdę była świetna. Życie jednak czasem przerasta blog.

O tym, że Weltbild (właściciel m.in. wydawnictwa Świat Książki) zwija w Polsce swoje biznesowe żagle dowiedziałem się z Facebooka od jednej z osób, kiedyś pracujących w ŚK. Nie chciało mi się w to wierzyć. Jednak godzinę później, info potwierdził branżowy portal. Przyznam szczerze, że nie ogarniam tej decyzji. Nie mieści mi się w głowie, że można „cienkim piórkiem”, w jednej chwili zaorać wysiłek tylu osób. I to przed Bożym Narodzeniem.

Wiem, że łatwo takie sądy wygłasza się ex-post, ale od początku było wiadomo, że mariaż Weltbildu i Świata Książki to ryzykowny pomysł. Oto uznane wydawnictwo, dzięki któremu do naszych biblioteczek trafiały książki Pilcha, Głowackiego, Witkowskiego, Gretkowskiej staje się częścią koncernu, który wydawał katalog sprzedaży wysyłkowej, z którego można sobie było zamówić na przykład fontannę do czekolady czy taczki. Widzicie to? Głowacki na jednej półce z taczkami, a Pilch obok składanego ogrodowego kosza na odpadki?

Złe przeczucia wkrótce się potwierdziły. Z Weltbildu zaczęli odchodzić ludzie, zgrany zespół kruszał, a już bardzo złym sygnałem było odejście redaktora naczelnego Pawła Szweda (założył swoje wydawnictwo Wielka Litera).

No a teraz wiadomość o – to straszne słowo – likwidacji Weltbildu.

Co dalej? Ponoć wciąż jest poszukiwany inwestor dla Świata Książki. Trzymam kciuki.

Nie wiem, jak zareagują na te wieści autorzy. Jedną reakcję znam, Michał Witkowski na Facebooku napisał: „Nie chcę być w wydawnictwie, które jest pucharem przechodnim różnych mało zainteresowanych jego dobrem koncernów! Teraz kupi nas producent pościeli i dołoży nasze książki do swoich pościeli? Bo może, bo zapłacił? Zrobię wszystko, aby anulować umowę. Jak to mądry Bauman słusznie powiedział już lata temu, że w tych płynnych czasach najważniejszą umiejętnością życiową jest nieprzywiązanie i uczenie się spadania na dupę.”

Intuicja podpowiada mi, że nie jest to odosobniona postawa.

Mam też do Świata Książki stosunek osobisty. Firma, w której pracuję kooperowała z wydawnictwem od lat. Zawsze byliśmy pod wrażeniem ekipy, która tam pracowała. To był team ludzi inteligentnych, dla których – widać to było jak na dłoni – książki to nie tylko robota, ale po prostu pasja. Zrobiliśmy razem niejeden projekt i teraz tak po ludzku jest mi przykro, że spotkało ich to, co spotkało.

Jestem jednak optymistą. Wierzę i trzymam za to kciuki, że inwestor się znajdzie. A gdyby już jakiś był, zastanawiał się, czy wchodzić w ten biznens i czytał te słowa, to ja mu mówię: „Wchodź Pan w to! Bo z tak zaangażowaną ekipą można naprawdę nieźle na rynku namieszać”

Wesołych Świąt. Mimo wszystko.

P.S.

Na FB ruszyła już akcja w obronie Świata Książki. Można polubić.

 

 

 

 

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *