Co tym z Noblem?

Nagrody literackie niezmiennie od lat potwierdzają dwa moje najgłębsze przekonania.

Pierwsze z nich to przekonanie o tym, jak bardzo nieoczytaną osobą jestem. Najczęściej, kiedy ktoś dostaje Nobla, pierwszy raz o nim słyszę. Reguła ta dotyczy też Mo Yan (Mo Yana?), tegorocznego laureata (wyjątkiem od niej było przyznanie Nobla Wisławie Szymborskiej). Nie dość, że nie znam jego książek, to dziś po raz pierwszy w ogóle o nim usłyszałem. Jak więc wieść o jego pisarstwie dotarła do Akademii? A może Mo Yan jest znany wszędzie na świecie tylko nie w Polsce?
U nas W.A.B. (uwaga na marginesie: wszedłem 11.10 na stronę W.A.B. i bardzo się zdziwiłem, bo nie znalazłem tam ani pół zdania o tym, że autor dostał Nobla, był za to ważki artykuł: „Głosuj na książkę Joanny Kuciel-Frydryszak „Słonimski. Heretyk na ambonie” nominowaną w konkursie Książka Historyczna Roku”) wydał dwie powieści Chińczyka. Ale żadna z nich o ile mi wiadomo, nie była wydawniczym wydarzeniem. Ani krytyka nadmiernie szeroko się o nich nie rozpisywała, ani też czytelnicy nie ustawiali się w kolejkach po egzemplarze “Obfitych piersi, pełnych bioder” czy “Krainy wódki”.

Przekonanie drugie to to o pewnej dyskusyjności i – powiedzmy – względności literackich nagród. Niby one o czymś świadczą, ale właściwie o czym? Większym od reszty talencie laureata? Większym w tym roku, czy w ostatniej pięciolatce? A jak to Akademia mierzy?

Oczywiście, honorowała ona gigantów: Hemingway (Nobel 1954), Elliot (Nobel 1948), Beckett (Nobel 1969), Camus (Nobel 1957), Singer (Nobel 1978)…

Ale z drugiej strony warto spytać, kto był ostatnio na sztuce José Echegaray y Eizaguirre (Nobel 1904)? A może ktoś poznał dzieła Harry Martinsona (Nobel 1974), albo – żeby nie sięgać w tak odległe czasy – Kenzaburō Ōe (Nobel 1994)?

Nie mówię, że twórczość wymienionych jest bez wartości. Nie wiem tego. Chcę powiedzieć, że wybór Akademii nie zawsze bywa optymalny. Nie łudźmy się. O wymienionych pisarzach Świat już raczej nie usłyszy. Przetrwają w kronikach, zestawieniach, noblowskich statystykach. Ale tylko tam. Choć szczerze mówiąc wolałbym się w tej kwestii mylić.

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *