Już pozamiatane – Gary Shteyngart „Supersmutna i prawdziwa historia miłosna”

I

Powieści futurystycznych, SF, horrorów i fantasy – krótko mówiąc, takich których akcja rozgrywa się w rzeczywistości wymyślonej – nie lubię. Dlaczego? Ich autorzy nie są w stanie stworzyć wymyślonego świata na tyle spójnie, bym go „kupił”. Zawsze w czasie lektury wyłażą mi z tych światów jakieś niespójności, luki, sprzeczności.

Są dwaj autorzy, którzy z tej reguły się wyłamują. To znaczy, kiedy czytam ich książki cały „wchodzę” w wykreowany świat. Chyba nikogo specjalnie nie zaskoczę jeśli napiszę, że ta dwójka to Tolkien i Lem.

Niestety książki Gary’ego Shteyngarta nie mogę dopisać do kategorii „wyjątki”. W tym futurystycznym świecie za bardzo widzę jego szwy, za mało jest on dla mnie spójny i za bardzo schematyczny, bym miał, nawet na te kilkaset stron, uwierzyć w jego istnienie.

 

II

Shteyngart pokazuje nasz świat w stanie rozkładu. Właściwie jest już pozamiatane. Relacje damsko męskie opierają się tylko na wyrachowaniu. Związki przypominają handelek, w którym walutą są emocje, płciowe narządy i erotyczne uniesienia. Przyjaźń zniknęła – a każdy tylko patrzy jak kolegę wydymać. Przecież ten drugi to potencjalny rywal w korporacyjnej rywalizacji. Wszyscy podglądają wszystkich na globalnym portalu społecznościowym. Wszyscy ze wszystkimi dzielą się swoją prywatnością na tymże. Wszyscy biorą udział w ogólnoświatowym rankingu.

Każdy goni za wieczną młodością (Lenny Abramov, główny bohater „Supersmutnej..” pracuje w korporacji, która ją sprzedaje). Stany Zjednoczone stoją nad ekonomiczną przepaścią. A papierowe książki wszystkim oprócz Abramova śmierdzą.

Czytelnik wkracza w ten świat „za pięć dwunasta”, tuż przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

 

III

Ale czy my tego wszystkiego przypadkiem skądś nie znamy? Czy to nie jest opis naszego „dzisiaj” tylko nieco – jakby powiedziała młodzież – „podkręcony”? Czy już nie słyszeliśmy sądów w stylu „jeśli nie ma Cię w gugulu/na fejsie – nie istniejesz”? Czy przypadkiem intuicja nie podpowiada nam, że świat jaki znamy na naszych oczach przemija i powoli dąży ku zmianie, której nie da się odwrócić?

„Supersmutna i prawdziwa historia miłosna” tak naprawę opowiada właśnie o tym, co tu i teraz.

To najbardziej osadzona we współczesności książka futurystyczna jaką znam.

I tylko pozostaje mieć nadzieję, że to wszystko co się dzieje teraz, skończy się inaczej niż to wieszczy Shteyngart.

 

Post Scriptum

Wprawdzie mądrze jest nie oceniać książki po okładce, ale w przypadku „Supersmutnej i prawdziwej historii miłosnej” nie mogę o okładce nie wspomnieć. W moim prywatnym rankingu mieści się w pierwszej piątce. Jest naprawdę wyjątkowa.

 

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

2 myśli na temat “Już pozamiatane – Gary Shteyngart „Supersmutna i prawdziwa historia miłosna”

  1. Umówmy się – każdy pisarz kreuje nowy świat. Ci od SF, horrorów etc. mają trudniej, bo muszą opisać coś, co jest bardzo odległe od rzeczywistości. I najczęściej – moim zdaniem – im się to nie udaje.
    Ja też wolę Lema;)

  2. Mimo wszystko sięgnę po tą książkę. Zgadzam się, że tylko Lem i Tolkien potrafili kreować prawdziwe nowe światy, tyle, że Lem robił to w człowieku, w jego duszy, myślach, charakterze, a Tolkiena bardziej intrygowała nie jednostka a ogólna rzeczywistość. Wolę Lema.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *