Nienapuszeni – „Książki. Magazyn do czytania” nr 4

I
Jeśli miałbym wskazać na pismo, które na polskim rynku prasy najbardziej mi odpowiada, bez wahania wskazałbym na „Książki. Magazyn do czytania”. Dlaczego? Najkrócej mówiąc, dlatego że znajduję w nim mądrze i z polotem napisane teksty na tematy bardzo mnie interesujące. To właściwie jedyne pismo, które od pierwszej do ostatniej strony czytam z przyjemnością.
Nie wiem, co skłoniło Agorę do powrotu do chlubnej tradycji (kto pamięta dodatek do GW „Książki” czy „O książkach?”; nie jestem pewien tytułu). Jakiś rodzaj misji? Pewnie tak. Ale z pewnością też biznesowa kalkulacja. Fakt, że ukazał się już czwarty numer „Książek” dowodzi, że „książkowa” nisza na rynku prasy istniała
Powodzenie „Książek” dowodzi też, że powszechne narzekania na to, że „ludzie nie czytają”, nie do końca są zgodne z rzeczywistością.

II
Największym plusem magazynu jest brak napuszenia. Redakcji udało się ominąć rafę, o którą rozbijają się teksty zdecydowanej większości dziennikarzy piszących o książkach i literaturze. Za patosem i napuszeniem nie przepadam, dlatego bardzo się cieszę, że na kolumnach „Książek” znalazło się miejsce dla „literackich” potraw i „Dnia z życia sławnego pisarza”. Świetnie, że od 4. numeru reaktywowana została doskonała rubryka (ukazująca się lata temu w „Magazynie”) „Czytelnicy do pióra”.

III
Pewien niedosyt mam po przeczytaniu dwóch tekstów. Pierwszy z nich to „Bóg, orgazm, ojczyzna” o pisarstwie Marii Nurowskiej. Jakoś nie mogłem w tym artykule znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego powieści autorki „Nakarmić wilki” cieszą się taką popularnością, skoro dostarczają tylko „łatwych wzruszeń i jeszcze łatwiejszych pocieszeń”.
Drugi z tych słabszych moim zdaniem tekstów to wywiad z Peterem Esterházy, którego lekturę gdzieś tak mniej więcej w połowie po prostu przerwałem.

IV
Ale znajdujemy w „Książkach” też teksty bardzo dobre. Wymienię trzy, moim zdaniem najlepsze.
„Klawe życie” Marka Bieńczyka to miniesej o fenomenie luksusu, ale i o iluzji jaką jest pławienie się dobrach z najwyższej półki. Lektura w sam raz na czas kryzysu (zresztą „kryzys”, „konsumpcja”, „luksus” to słowa klucze ostatniego numeru „Książek”).
Sięgając po ostatni numer „Magazynu do czytania” nie można pominąć „James Joyce spadł z wieży Babel” – wywiadu z Krzysztofem Bartnickim, tłumaczem „Finnegans Wake” Joyce’a.
Trzeci z tekstów to „Jak zostać papieżem” – recenzja wywiadu rzeki z Georgiem Ratzingerem, bratem Benedykta XVI. Przyznam, że tak złośliwego tekstu nie czytałem już dawno. Cóż, autor pisząc o „braterskiej” biografii papieża, zachowuje się trochę jak jarosz poproszony o zrecenzowanie książki kucharskiej „100 dań z wieprzowiny”. Trzeba jednak przyznać, że złośliwości Bartnickiego podane zostały z klasą i humorem. I dlatego są do przełknięcia.

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *